Taazy, Załęcki, Labryga – co się dzieje z zawodnikami Fame MMA?

Taazy, Załęcki, Labryga – co się dzieje z zawodnikami Fame MMA?
Fot.YouTube/PrimeMMA

Trzy kluczowe postacie w Fame MMA, bez których jakiś czas temu nie wyobrażano sobie freak fightów. Nastała jednak cisza, nic o nich nie słychać. Jak to się stało? Czy jest jeszcze szansa na ich powrót? Przejdźmy się po ostatnich wydarzeniach.

Freak fightowy Trójkąt Bermudzki – zniknęło trzech zawodników

Denis Labryga

Wyobraźcie sobie, że szliście ulicą i znaleźliście nagle sto złotych. Później kolejne. Później kolejne. Uzbieraliście tak kilka tysięcy. Nieco się namęczyliście, ale mieliście też trochę szczęścia. Zadowoleni wracacie do domu, lecz nagle nadepnęliście na gówno, poślizgnęliście się, pieniądze wpadły do ścieku, a wy jesteście cali brudni. Witamy w świecie Denisa L.

Freak fighter zaledwie chwilę wcześniej wygrał turniej na Fame MMA 26, natomiast 17 lipca Prokuratura Okręgowa w Legnicy zakończyła śledztwo dotyczące działalności przestępczej w powiatach głogowskim i górowskim. Istotną funkcję w szajce sprawował niejaki “29-letni Denis L.”. Akt oskarżenia trafił do Sądu Okręgowego w Legnicy. Poza grzywną, za niektóre z wymienionych zarzutów grozi nawet do dziesięciu lat pozbawienia wolności.

Od tamtego czasu zapadła swego rodzaju “zmowa milczenia”. Zawodnik nie udziela się medialnie, inni również nie nawiązują do jego osoby. Nie ma go także na karcie walk gali Fame MMA 27. Czy jeszcze powróci? Wszystko zależeć będzie od dalszej sytuacji prawnej.

Denis Załęcki

Reputacja Denisa Załęckiego nigdy nie była krystalicznie czysta, lecz ostatnie wydarzenia stanowią wręcz apogeum marketingowych niepowodzeń freak fightera. “Bad Boy” najpierw przegrał dwa głosowania, wskutek czego nie wziął udziału w turnieju Fame MMA 26, a ostatecznie został wyrzucony z karty walk po konferencji, na której zaatakował jednego z prowokujących go kibiców.

Warto odnotować, że Załęcki upierał się, jakoby nawet nie dotknął fana, ale jakiś czas później do przestrzeni medialnej trafiło nagranie, na którym okazało się, że kolejny raz minął się z prawdą. Dodając do tego publiczne kłótnie ze swoim ojcem czy matką partnerki oraz utratę konta na Instagramie, otrzymujemy mieszankę wybuchową, która może na długi czas przerwać jego karierę.

Pozostając przy partnerce Denisa, stała się ona w zasadzie jego rzecznikiem prasowym. Jakiś czas temu znów zabrała głos w sprawie sytuacji “Bad Boya”, dzieląc się z fanami wieściami dość… trzeba przyznać, zaskakującymi.

Sandra Staniszewska odnalazła jeden z – trzeba przyznać – nielicznych komentarzy, w których fani wyrażają żal z powodu absencji 27-latka. Odpowiedziała, że za czasów jego walk przynajmniej było co oglądać. Z informacji podanych przez “Bad Girl” wynika jednak, że freak fighter nie zamknął się w domu, czekając na lepsze czasy – zamiast tego, stara się o wyjazd za granicę na obóz z czołowymi zawodnikami UFC, wykluczając mimo wszystko ponowne występy w oktagonie.

Przeczytaj także, z jakimi problemami mierzy się obecnie Prime MMA.

Staniszewska dodała przy tym, że niedługo on sam zakomunikuje coś światu, a takiej formy jak teraz rzekomo “nie miał od lat”. Warto jednak odnotować, że “Bad Boy” wielokrotnie rzucał już pompatyczne obietnice dotyczące swoich planów oraz formy, ale niewiele z tego przeważnie wynikało. Od tych zapowiedzi minęły już niemal dwa tygodnie, lecz w przestrzeni medialnej nie pojawiło się nic konkretnego.

Taazy

Początki relacji bywają oniryczne. Świeżo poznana osoba wydaje się zbudowana z samych zalet, przy czym nierzadko wspomagamy jeszcze tę fikcyjną wizję, interpretując każde jej zachowanie w sposób, który pasuje do kolorowego obrazka. Analogiczne zjawisko zaistniało najwyraźniej w relacji Kamila Mataczyńskiego z fanami.

“Taazy” sam o tym wspomniał w wywiadzie na kanale “MMA – bądź na bieżąco”. Stwierdził, iż negatywne wydarzenia z jego udziałem nie są nagłym, niespodziewanym zjawiskiem, a normalnym zachowaniem, które zaskoczyło wszystkich jedynie dlatego, że ci obserwowali jego dotychczasowe poczynania przez kolorowe okulary.

O jakich wydarzeniach mowa? Najgłośniejszym z nich była sytuacja z 21 czerwca, kiedy to Mataczyński, pod wpływem alkoholu, zaczepił jednego z przechodniów i zaatakował go, prowadząc w tym czasie relację na żywo. Nie spodziewał się, że trafił akurat na zawodnika MMA, Michała “Siwego” Skowronka:

Kamil “Taazy” Mataczyński odniósł się do tej sprawy kilka dni później, dość nieudolnie przepraszając za swoje zachowanie w rozmowie z Hubertem Mściwujewskim. Nieudolnie, ponieważ w tej samej konwersacji, dosłownie zdanie po wydukanych przeprosinach i obietnicy poprawy, zaczął szerzej opowiadać o tym, że oczywiście na trzeźwo “bez problemu poradziłby sobie z Michałem Skowronkiem”. To jest przecież najważniejsze, prawda?

Skrucha błyskawicznie zniknęła mu z twarzy, a zaledwie kilka dni później – podczas kolejnych relacji na żywo – już można było zobaczyć między innymi jego agresywne zachowanie na drodze względem innego kierowcy.

Na domiar tego wszystkiego, został zbanowany na platformie “Kick”, gdzie prowadził w zasadzie swoją główną działalność. Nie da się wykluczyć jego potencjalnego udziału na gali Prime MMA 14, tylko jest jeden problem – znów nie wiadomo, czy wydarzenie w ogóle się odbędzie.

Czy to koniec ich kariery we freak fightach?

Prawdopodobnie nie. Nie wiemy, jak będzie wyglądał ten rynek za jakiś czas, lecz zakładając, że będą mieli gdzie wystąpić, najpewniej wrócą. Znów przecież obserwujemy w głównej roli Michała “Barona” Boxdela, który wznowił działalność po znacznie trudniejszej przeprawie.

Wizerunek Michała Barona zaczął się poważnie sypać wskutek filmu autorstwa Wardęgi pod tytułem: „Pandora Gate”. 30-latkowi zostało publicznie udowodnione, iż ten ukrywał zachowania swoich przyjaciół, które mogą wskazywać na pedofilię. Ekwilibrystyka, którą uprawiał “Boxdel” w tej sprawie, aby ratować swój internetowy wizerunek, była dość intrygująca do oglądania.

Włodarz Fame MMA pierwotnie próbował walczyć o odbudowanie relacji z Sylwestrem Wardęgą, ale w międzyczasie do przestrzeni medialnej przedarła się informacja, że za plecami “naczelnego szeryfa internetu” współtworzył nagranie filmowe, które miało go zdyskredytować. To finalnie przerodziło się w otwartą wojnę, w ramach której Sylwester Wardęga i Michał Baron wymieniali się filmami, przedstawiając różne dowody, wersje zdarzeń oraz swoje argumenty. Dziś jednak “Boxdel” bez większych problemów występuje jako włodarz federacji.

Mieliśmy też przecież również Marcina Najmana, Tomasza Dorożałę, Daniela Zwierzyńskiego, Adriana Polańskiego, Agatę Fąk – można wymieniać w nieskończoność. Słowem: Fame MMA ugości wszystkich, jeżeli będzie miało w tym biznes. Wcześniej opisana trójka nie jest dla fanów obojętna, polaryzuje, wzbudza emocje, zatem drzwi będą cały czas otwarte.

Redakcja Vringe PL
Content Editor

Jako redakcja Vringe PL staramy się dostarczać do Państwa najnowsze informacje dotyczące zarówno boksu, jak i mma. Naszym celem jest przekazywanie sprawdzonych i wysokiej jakości treści.

Sprawdź pozostałe aktualności